logo

Autorka

Bardzo nie lubię pisać o sobie, ale wypadałoby naskrobać coś o autorce tych wypocin. Nie będzie to długi wpis, więc nie rozsiadajcie się przed ekranem.
Piszę od 2009 roku. Na początku czysta amatorszczyzna, w końcu byłam wtedy tylko smarkaczem, zaczynałam od fanfików Zmierzchu, później próbowałam tworzyć coś sama. Następnie przechodziłam fazę Harry'ego Pottera (która nie przeszła mi do dzisiaj, jednak nie piszę już związanych z tym opowiadań), a teraz staram się skrobać swoje historie. Ciągle się uczę i wiele mi brakuje, aby osiągnąć poziom samozadowolenia. Chociaż, szczerze powiedziawszy, chyba nigdy go nie osiągnę, gdyż zawsze pojawi się coś, co będę mogła doskonalić.
Pomysł na Różę w potrzasku zakwitł w mojej głowie wyraźniej niż milion innych scenariuszy. Byłam doskonale świadoma swojego słomianego zapału i tendencji do przerywania opowiadań po ich rozpoczęciu. Jednak z Różą było inaczej i ogromnie mnie to cieszy. Może to wina takiego, a nie innego gatunku, do którego mam słabość, chociaż to mój pierwszy romans.
Na ogół jestem osobą dość pokręconą i takie same są moje opowiadania - chaotyczne, poplątane, pełne niedomówień i nie rozwiniętych wątków. Zawsze próbuje to zmienić, ale mimo porażki, nie poddaje się, aby w końcu stworzyć coś, z czego będę dumna. W każdą opowieść staram się wpleść, dodać jak najwięcej siebie, swoich nieistotnych cech, upodobań czy innych szczególików. Dokładnie pielęgnuje każdego z bohaterów, ich historie toczą się osobnymi torami w mojej głowie, aby w danym momencie, rozdziale, scenie byli jak najbardziej ludzcy i pokazywali gamę różnych cech. Jeśli ktoś, kiedykolwiek przeczyta to i napisze, że udało mi się wypełnić dobrze choć jedną z wyżej wymienionych rzeczy, będę niesamowicie szczęśliwa i usatysfakcjonowana.
Jedyne, czego pragnę jako osoba pisząca, to świadomość, że to, co stworzyłam ożyło w czyjejś w głowie. Że te postaci, na które składa się zlepek słów, istnieją w czyimś sercu, rozwijają się, ewoluują. Że ta historia toczy się własnym torem w czyimś umyśle, nawet po postawieniu przeze mnie ostatniej kropki.


"Może słowa potrzebują ciepła, gdy się rodzą od nowa?"

                                                    - Wiesław Myśliwski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz